Niepokój informacyjny napędza popyt na aplikacje wywołujące przeciążenie informacją
Masz poczucie, że starasz się nadążyć za kolejnymi wiadomościami, telefonami, artykułami, wpisami, kursami oraz wydarzeniami z życia znajomych na mediach społecznościowych, a i tak ciągle coś Cię omija? Instalujesz kolejną aplikację, która pilnuje liczby wypitych szklanek wody, ale nadal nie pijesz jej tyle, ile należy? To zapewne niepokój informacyjny, zwany przeciążeniem informacją (z ang. information overload). O tym, z czego wynika taki stan i jak sobie z nim radzić, możesz przeczytać w tym artykule.

Niepokój informacyjny, zwany przeciążeniem informacją (z ang. information overload), to problem powiązany z rozwojem nowych technologii. Zagadnienie związane z postępującym rozwojem i lawinowym przyrostem informacji już w 1970 roku dostrzegł Alvin Toffler, wskazując na fakt, że człowiek nie jest przystosowany do tak szybkich i chaotycznych zmian oraz do niekontrolowanego napływu kolejnych danych. Od tego czasu ilość informacji bombardujących odbiorców uległa zwiększeniu za sprawą łatwego dostępu do Internetu, upowszechnienia się narzędzi pozwalających na proste tworzenie i rozpowszechnianie treści w sieci czy mediów społecznościowych oraz innych aplikacji. To w konsekwencji wywołuje stres informacyjny.
Dążenie do szybkiej komunikacji a przeciążenie informacją
Do powyższych problemów dochodzi także potrzeba przyśpieszenie procesu komunikacji. Niekiedy powstaje poczucie, że napisanie wiadomości mailowej to ogromna strata czasu, w końcu taki tekst wymaga zastanowienia się, zastosowania przyjętych zasad korespondencji. W takich przypadkach pojawia się pomysł utworzenia mniej formalnej grupy konwersacyjnej typu chat. W wielu firmach wykorzystuje się różnego typu chaty grupowe do rozmowy na temat projektów – czasami także nieformalne w mediach społecznościowych. Ich uczestnicy doskonale znają sytuację, w której grupa zaczyna dyskutować najpierw o pracy, a z czasem o ulubionych filmach, herbatach, kawach. W końcu każdy ze stresem zerka na chat co 10 minut, aby w gąszczu żartów czy memów nie pominąć ważnej informacji. W efekcie coś, co miało usprawnić komunikację doprowadza do niepokoju informacyjnego i pochłania zasoby.
- Dążenie do szybkiej komunikacji a przeciążenie informacją
- Kultura przeładowania informacjami i strategie radzenia sobie z przeciążeniem informacją
- Przeciążenie informacją i reakcje na niechciane powiadomienia
- Samonapędzająca się spirala braku czasu i pośpiechu
- Wybieraj aplikacje świadomie i samodzielnie zarządzaj sobą w czasie
Kultura przeładowania informacjami i strategie radzenia sobie z przeciążeniem informacją
Nauczyliśmy się, że nowe technologie bombardują nas informacjami, newsami, powiadomieniami z komunikatorów itd. Możemy śmiało powiedzieć, że twórcy aplikacji współtworzą lub napędzają kulturę przeładowania informacjami, a użytkownicy chętnie w niej uczestniczą. Można zapytać, dlaczego bierzemy udział w czymś, co jest na dłuższą metę destrukcyjne i prowadzi do przedłużającego się stresu, tzw. dystresu. Z pewnością wśród wielu odpowiedzi znajdzie się ta mówiąca o społecznym charakterze życia człowieka. Warto zwrócić uwagę na koncepcję Roberta White’a, który zaprezentował teorię kompetentnych interakcji z otoczeniem. Jego zdaniem człowiek chętnie zdobywa nowe umiejętności funkcjonowania i wywierania wpływ na otoczenie, ponieważ zależy mu na podejmowaniu efektywnych interakcji z innymi ludźmi. Od wczesnego dzieciństwa jednostka uczy się poruszania, chodzenia, mówienia, a kolejne kompetencje, to pochodna tej ciekawości świata i chęci dobywania kolejnych umiejętności. Komunikacja i chęć aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym to element tej nauki.
Nikt nie chce czuć się wykluczony, a jednostki próbują nadążyć za tym, co robi grupa. Do opisania tego zjawiska wykorzystuje się pojęcie FOMO, a więc fear of missing out – lęk przed tym, co możemy przeoczyć lub co nas może ominąć.
Okazuje się jednak, że w dobie Internetu zamiast współpracowników, garstki przyjaciół i rodziny dostępnych mamy o wiele więcej grup, z którymi się utożsamiamy. Ilość informacji staje się zbyt duża i zaczyna nas przerastać. Wielokrotnie smartphone zaczyna służyć jako nieefektywny magazyn danych do gromadzenia treści z nadzieją, że kiedyś przeczytamy tysiące tekstów, na które w tym momencie nie mamy czasu. Owo „kiedyś” nigdy nie następuje, jednak nie przeszkadza nam to w dalszym gromadzeniu informacji z jednoczesnym poczuciem winy, że jesteśmy zbyt niezorganizowani, aby się z nimi zapoznać.
Dodatkowo smartphone staje się narzędziem radzenia sobie ze stresem, które skutecznie ten stres generuje. W efekcie użytkownicy nowych technologii starają się stosować różne strategie radzenia sobie z presją, często instalując kolejne aplikacje do zarządzania czasem i sobą w czasie, które wysyłają dodatkowe komunikaty pogłębiające problem przeciążenia informacją.
Mamy nadzieję, że programy pomogą nam okiełznać chaotyczne otoczenie, w którym funkcjonujemy. Z tego powodu popularne staje się instalowanie wielu programów „usprawniających życie codzienne”, np. poprzez przypominanie o picu wody, o spotkaniach, o zakupach, o urodzinach, o, o i o… Wiele można jeszcze tutaj wymienić. Nasze prababcie spojrzałyby same w kalendarz w dogodnej chwili. My decydujemy się na to, aby smartphone sam wysyłał nam powiadomienia, przez co często dostajemy je w nieodpowiednim momencie, np. w trakcie wykonywania czynności, na której powinniśmy się skupić.
Przeciążenie informacją i reakcje na niechciane powiadomienia
Zatrzymajmy się na chwilę na przykładzie aplikacji przypominającej o piciu wody, która u części osób sprawdza się, jednak nie zawsze. Wynika to z faktu, że program nie jest w stanie przewidzieć wszystkich możliwych sytuacji w naszym życiu. W konsekwencji, gdy wysyłany jest odpowiedni komunikat w trakcie pracy, którą musimy wykonać, możemy zrealizować trzy główne strategie:
- zignorowanie powiadomienia;
- zwrócenie uwagi na powiadomienie i oderwanie uwagi od zadania;
- kompromis pomiędzy czynnościami.
Najprostsze rozwiązanie to zignorowanie powiadomienia i nie odrywanie się od zadania, tym samym pominięcie szklanki wody. Komunikat rozproszy nas, spowoduje stres i zwiększone ryzyko popełnienia błędu, jednak zadanie nie zostanie przerwane. Drugi to zwrócenie uwagi na powiadomienie, oderwanie się od zadania i wyłączenie powiadomienia (bez picia wody przez brak czasu), a następnie na nowo wdrożenie się w przerwaną czynność. Trzeci scenariusz to kompromis, a więc umiejętne podzielenie uwagi na powiadomienie, które należy wyłączyć i ciągłe kontynuowanie czynności z nadzieję, że nie popełniło się przy okazji błędu w postaci wysłania zdjęcia w bieliźnie na służbowej grupie lub nie przestawiło się cyfr w arkuszu kalkulacyjnym. W efekcie szklanka wody za każdym razem została pominięta, a więc cel, dla którego została zainstalowana aplikacja, nie zostanie osiągnięty, a przy okazji użytkownik odczuwał stres i być może popełnił błąd. Jeżeli przypadkowo rozesłał zdjęcie w bieliźnie, to z pewnością współpracownicy długo nie pozwolą mu o tym zapomnieć.
Samonapędzająca się spirala braku czasu i pośpiechu
W przypadku nowych technologii można dostrzec powstanie samonapędzającej się spirali, w której mamy mało czasu, więc instalujemy kolejne aplikacje do zarządzania czasem zabierające nam czas. Jeżeli dodamy do tego inwazyjne powiadomienia z mediów społecznościowych, nakłaniające do poświęcania im dużej ilości uwagi, otrzymujemy wręcz wybuchowe połączenie.
Z jednej strony mamy poczucie, że coś jest nie tak z efektywnością naszych działań i szukamy winy w otoczeniu lub sobie. Z drugiej – dajemy sobie wmówić, że rozwiązaniem jest poświęcenie większej ilości czasu na kolejne powiadomienia z aplikacji. Kolejne aplikacje mają łagodzić dysonans, który odczuwany jest w związku z poczuciem marnowania czasu. Można się dzięki nim pocieszać, że zrobiło się wszystko, aby zwiększyć efektywność, a tym „wszystkim” jest zainstalowanie kolejnego programu. To jednak nie przynosi prawdziwej ulgi, co powoduje, że użytkownik jest wrażliwy na kolejne hasła marketingowe głoszące, że ta konkretna aplikacja pozwoli poukładać pracę, edukację czy życie prywatne.
Teorię dysonansu potwierdza również fakt, że część osób aktywnie zachwala aplikację, którą zainstalowało tylko po to, aby zarzucić jej używanie po pewnym czasie. Użytkownik polecając wybrany program, przekonuje niejako sam siebie, że jest on dobry. Jeżeli koleżanka lub kolega instaluje tę samą aplikację, to potwierdzi tym zachowaniem jej wartość, co stanowi społeczny dowód słuszności.
Wybieraj aplikacje świadomie i samodzielnie zarządzaj sobą w czasie
Warto zawsze zastanowić się, czy bierne poddawanie się aplikacjom i wiara w ich omnipotentne usprawnianie zarządzania czasem pozwolą uwolnić się od poczucia braku czasu, czy wręcz ten problem spotęgują. Programy to tylko narzędzia. Bez umiejętności i wiedzy, w jaki sposób wykorzystać śrubokręt, nie uda się wkręcić lub wykręcić śruby. Wiara w zapewnienia twórców aplikacji, że ich produkt będzie za nas zarządzać czasem, może być porównywalna z nadzieją, że śrubokrętem uda nam się bezpiecznie i estetycznie przeciąć blachę.

