Okulary AR a bezpieczeństwo w życiu społecznym
Od pewnego czasu dość często dyskutuje się na temat danych oraz prywatności w kontekście okularów AR (augmented reality). Muszę przyznać, że dostrzegam więcej istotnych potencjalnych problemów związanych z bezpieczeństwem w kontekście tej technologii. Chociaż jestem zwolenniczą jej rozwijania, to uważam, że wiele spraw należy przemyśleć już teraz.
Okulary AR (augmented reality) to zdecydowanie przyszłościowa technologia, która może znacząco zmienić nasze życie. Od usprawnienia codziennej pracy, poprzez naukę, po sposób spędzania czasu i rozrywkę. Rozszerzona rzeczywistość może zwiększać komfort wykonywania codziennych zadań, otworzyć nowe, wcześniej niedostępne dla nas perspektywy, a także zwyczajnie poprawiać nasze doświadczenia związane z codziennymi obowiązkami. Jednocześnie okulary umiejscowione w pobliżu oczu, utrudniające ignorowanie informacji, modyfikujące naturalny proces ucieczki przed obrazem, to wyzwania w zakresie szeroko rozumianego bezpieczeństwa.
- Okulary AR a funkcja szybkiej ucieczki przed niechcianym obrazem
- Okulary AR a rozproszenie uwagi
- Okulary AR a potencjalne błędy lub celowy wpływ na działanie urządzenia
- Okulary AR a dane
- Okulary AR a ryzyko przeciążenia informacją i nadmierny stres
- Okulary AR a bańki informacyjne oraz dyskryminacja
- Okulary AR a widzenie jednooczne, brak widzenia przestrzennego i dostępność
- Dlaczego warto rozwijać technologię AR?
Okulary AR a funkcja szybkiej ucieczki przed niechcianym obrazem
Wyobraź sobie smak czegoś, czego bardzo nie lubisz. Z pewnością u wielu osób w myślach na taką prośbę pojawi się obraz konkretnego produktu lub dania. Nic miłego. Teraz wyobraź sobie, że strułeś się jedzeniem, masz ogromne mdłości i na myśl o jakimkolwiek posiłku czujesz się niedobrze. Nagle ktoś pokazuje Ci jedzenie, prezentuje sugestywnie szczegóły smaku, zapachu, które może nawet lubisz, ale nie w tym momencie. To już trochę gorsze doświadczenie. Może coś bardziej codziennego? Czujesz głód i próbujesz dotrwać do końca nudnego spotkania firmowego, a okulary AR prezentują Ci jedzenie… To nie jest najgorsze, ale Ty nie możesz odwrócić wzroku, a dobrze byłoby skupić się na tym, co mówią inni. Chociaż nie ma co się przejmować, za moment przeczytasz wygodnie w interface’ie okularów AR podsumowanie, które zrobi AI, spokojnie zajadając ulubioną potrawę.
Powyższe to wstęp do zastanowienia się nad UI (user interface) design w przypadku okularów AR, który faktycznie uwzględnia doświadczenia użytkownika. UX (user experience) w tym momencie, to nie tylko rozmieszczenie elementów, ale świadomość społecznych aspektów wykorzystania okularów AR. Potencjalnie możemy zobaczyć coś, co niekoniecznie w danym momencie chcielibyśmy widzieć. Byłoby to sporym problemem, gdybyśmy nie wiedzieli, jak ten obraz szybko wyłączyć. I nie chodzi o to, że obraz sam w sobie jest niewłaściwy, ale o fakt, że odbiorca nie jest na ten obraz przygotowany, a nie ma żadnej możliwości naturalnej ucieczki przed nim. W końcu trudno odwrócić wzrok od okularów, przez które się patrzy na świat. Mało kto chciałby zobaczyć obraz realistycznie wyglądającego pająka na swoich okularach AR, który dla żartu przesłali znajomi.
Pomyślmy także o sytuacji nieoczekiwanego działania aplikacji, która generuje niechciane informacje, komunikaty. Jeżeli przed oczami odbiorcy pojawi się obraz w nieodpowiednim momencie, przeciążający informacją, ze zbyt dużą ilością elementów lub danych, to przepis na poważniejsze problemy. Okulary AR noszone na co dzień, w trakcie wykonywania obowiązków powiązanych z obsługą maszyn, kontaktem z ludźmi muszą być przygotowane na łatwe sterowanie, w tym szybkie usunięcie, odrzucenie, zmianę niechcianego obrazu. Nawet jeżeli obraz ten sam w sobie wydaje się neutralny. Trudno sobie bowiem wyobrazić medyków, którzy właśnie pobierają krew, a przed oczami mają same powiadomienia wyświetlane im przez okulary AR.
Okulary AR a rozproszenie uwagi
Najbardziej intuicyjny aspekt związany z bezpieczeństwem w przypadku okularów AR to kwestia potencjalnego rozproszenia uwagi. Obiektywnie ludzie całkiem dobrze radzą sobie z informacjami wizualnymi. Jednocześnie wiemy, że uwaga może być koncentrowana świadomie lub w mniej uświadomiony sposób na określonych obszarach pola widzenia. Współcześnie prowadzi się wiele badań dotyczących koncentracji uwagi na obrazie zarówno naukowych, jak również w przypadku badań marketingowych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że rozmieszczenie elementów na stronie internetowej ma znaczenie, a mapy ciepła to dość standardowy sposób pomiaru koncentracji uwagi. W przypadku profesjonalnych badań weryfikowany jest ruch gałek ocznych, na stronach internetowych dość często uwaga wiązana jest z działaniami podejmowanymi przez użytkownika (kliknięcia, ruch kursora, scroll).
Pozostańmy jednak w klasycznym ujęciu uwagi związanej z percepcją wzrokową i skupmy się na badaniu Michaela Posnera. Wskazał on na uwagę endogenną (kontrolowaną, bazującą na wysiłku poznawczym) i egzogenną bazującą na automatyzmach, odruchach, gdzie wskazówki determinują utrzymanie skupienia. Eksperyment wykazał, że wskazówki zewnętrzne przyśpieszają koncentrację wzroku ludzkiego w określonej lokalizacji. Przy okazji możliwe stało się zaobserwowanie selektywności uwagi1. Takie skupienie wzorku możliwe jest poprzez zastosowanie ewidentnych wskaźników, ale również poprzez krótkie błyski na ekranie, czyli podświetlenia określonej części obrazu. Z jednej strony uwaga koncentruje się na pewnych punktach, a z drugiej – dana osoba jest w stanie śledzić cały obszar pola widzenia. To warunkuje także pamięć. Można powiedzieć, że ludzie nie tylko widzą, co się dzieje, ale przetwarzają w mózgu zapamiętane serie obrazów. Dodając do tego wiedzę o widzeniu peryferyjnym, możemy założyć, że krótkotrwałe skoncentrowanie uwagi na określonym elemencie, nie powinno uniemożliwiać zwykłej obserwacji. Cały czas jednak analizujemy sytuację osoby, która nie ma żadnych poważniejszych problemów z widzeniem i to w przypadku krótkiej koncentracji uwagi. Teraz przypomnijmy sobie historie rozproszenia przez smartfony podczas jazdy samochodem, gdy kierujący czytają informacje na urządzeniu lub je piszą. Najczęściej nie czujemy się zbyt bezpiecznie, gdy obok nas samochód prowadzi osoba, pisząca wiadomości na smartfonie. Nie wspominając już o ludziach, którym zdarzyło się wejść w słup, ponieważ byli tak bardzo skoncentrowani na informacjach wyświetlanych na ekranie.
Z jednej strony okulary AR mogą odciążyć od patrzenia w telefon, z drugiej – jeżeli koncentracja uwagi na poszczególnych elementach interface’u będzie długa, to z punktu widzenia innych aspektów życia społecznego będzie potencjalnie niebezpieczna. Skracając, jeżeli ktoś teoretycznie patrzy na drogę podczas prowadzenia pojazdu, a czyta wiadomości, to możemy przypuszczać, że uwaga będzie skoncentrowana na innych aspektach niż ruch drogowy. Może wszyscy uczestnicy ruchu drogowego będą mieli szczęścia, a może będą mieli go nieco mniej. Na dodatek nie mamy przepisów prawa, które pozwoliłyby na takie sytuacje reagować. Zresztą pieszy też może być sprawcą wypadku drogowego. Oczywiście w tym przypadku tryb, który wyłącza część lub wszystkie powiadomienia, opcje dopasowania elementów interface’u byłyby pewnym rozwiązaniem, o ile użytkownicy będą rozumieli potrzebę korzystania z takiej opcji.
Okulary AR a potencjalne błędy lub celowy wpływ na działanie urządzenia
Teraz wyobraźmy sobie, że użytkownik korzysta z trybu ograniczającego wyświetlanie informacji przez okulary AR podczas prowadzenia pojazdu. Jednocześnie przed oczami wyświetlany jest obraz, który odbiera świadomie lub jest to mignięcie zbyt krótkie, aby użytkownik w ogóle zorientował się, że cokolwiek zobaczył. Osoba kierująca pojazdem doprowadza do wypadku. Na pytanie policji: „co się stało?”, odpowiada: „nie wiem” i mówi prawdę, ponieważ nie uświadamia sobie, że reakcje zdeterminowane zostały tym, co wyświetliły okulary AR. Podobnie sytuacja może wyglądać w przypadku pieszego.
To potencjalny scenariusz, gdy jakakolwiek aplikacja z dostępem do okularów AR, może wyświetlać informacje, a stanowi złośliwe oprogramowanie przygotowane z myślą o takim urządzeniu. Możemy stwierdzić, że zamknięte oprogramowanie, pełna kontrola producenta nad sprzętem będą w pewnym zakresie zmniejszać ryzyko. Jednocześnie doskonale wiemy, że przed niestargetowanymi atakami nieznacznie chroni niska popularność oprogramowania lub urządzenia. Gdy atak jest stargetowany na wąską grupę osób lub konkretną osobę, to w zasadzie użytkownik chroni się sam tak, jak potrafi. Gdyby założyć brak luk bezpieczeństwa, zawsze pozostaje wykorzystanie przez atakujących zmęczenia czy rozproszenia w celu nakłonienia do dobrowolnego pobrania złośliwego oprogramowania. Pomimo tego, że wyższy próg wejścia w przypadku niektórych systemów operacyjnych z pewnością odstrasza niektórych twórców złośliwego oprogramowania, to nadal nie można uznać żadnego popularnego rozwiązania za w pełni perfekcyjnie bezpieczne. Wystarczy przeanalizować znane nam systemy operacyjne na smartfony czy komputery. Dostawcy oprogramowania stale muszą monitorować sytuację i toczą nieustanną walkę o weryfikowanie i usuwanie potencjalnych luk bezpieczeństwa. Do tego należy dodać sytuacje, gdy użytkownik sam nieświadomie pobiera złośliwe oprogramowanie na własny sprzęt.
Jednocześnie użytkownicy chcą korzystać z aplikacji na smartfonach, a ich twórcy chcą zachęcać do nich użytkowników, co oznacza, że każdemu zależy na szerokiej ofercie. Mamy jednak świadomość, że nawet drobny błąd twórców o dobrych intencjach może przyczynić się do potencjalnych problemów z bezpieczeństwem. W przypadku okularów AR błąd bezpieczeństwa może oznaczać wyświetlanie tuż przed oczami użytkownika obrazu, który wpływa na percepcję wzrokową podczas wykonywania innych czynności i zadań wymagających koncentracji uwagi. Pozostawiam wyobraźni Czytelnika, co mogłoby się stać w przykładzie z medykami.
Okulary AR a dane
Kwestia danych z pewnością obecnie wzbudza najwięcej obaw użytkowników. Okulary rejestrujące obraz otoczenia, a także potencjalnie ruch gałek ocznych i skupienie wzroku, oznaczają zbieranie danych na serwerach dostawców urządzenia oraz aplikacji. Co więcej w tym wypadku dane osób trzecich, które nie zdecydowały się na okulary z rozszerzoną rzeczywistością, również mogą być potencjalnie przetwarzane. Cel zbierania i przetwarzania tych danych pozostaje w większości przypadków całkowicie nieznany użytkownikom oraz osobom postronnym. Nie ma pewności, jak długo dane będą przetwarzane. To problem formalno-prawny, etyczny oraz związany z bezpieczeństwem, który jest bardzo często poruszany w kontekście tego typu urządzeń. Trudno sobie wyobrazić, że użytkownicy okularów AR będą chodzić z tablicami, podobnymi do tych kiedyś popularnych rozwiązań reklamowych, z napisem: „Uwaga na RODO, mam okulary AR!”.
Przetwarzanie obrazu musiałoby odbywać się zatem z dbałością o dane, co wiąże się m.in. z:
- wysokim poziomem lokalnie przetwarzanych danych, co nie jest łatwym zadaniem nawet przy wykorzystaniu mocy obliczeniowej obecnych smartfonów;
- dobrze zaplanowaną anonimizacją, zaszumieniem danych, maskowaniem danych, co obecnie w formie zautomatyzowanej ma pewne ograniczenia;
- potrzebą skrócenia przetwarzania samego obrazu na rzecz korzystania z danych będących wynikiem przetworzenia obrazu przez AI, co oznacza utratę części informacji;
- właściwym zaplanowaniem tego, jaki obraz i kiedy jest pozyskiwany przez urządzenie.
W kontrze do obaw o dane w kontekście okularów AR można podnieść, że kierowcy nagrywają podczas jazdy samochodem ruch drogowy, powołując się na potrzebę posiadania dowodu w razie kolizji. Jednocześnie wielu z nich posiada godziny nagrań, które nigdy nie przyczyniły się do wyjaśnienia wątpliwej sytuacji na drodze. Żaden z pieszych, innych kierowców, pasażerów nie ma pojęcia, co dzieje się z tymi nagraniami i nikt nie został zapytany o zgodę ani nawet poinformowany o tym, że takie filmy powstały.
Biorąc jednak pod uwagę potencjał weryfikacji otoczenia oraz koncentracji wzroku na określonych częściach interface’u i powiązany z tymi danymi potencjał marketingowy, wyobrażam sobie, iż mogłyby to być informacje bardzo atrakcyjne dla wielu podmiotów. Tym samym, są to dane obarczone wysokim, wieloaspektowym ryzykiem.
- Bezpieczeństwo danych osób z otoczenia użytkownika
W tym wypadku należy zastanowić się, co z danymi osób, które nigdy nie wyraziły zgodny na przekazanie informacji na swój temat komukolwiek. - Bezpieczeństwo danych użytkownika
Możemy uznać, że użytkownik sam pozwala na przetwarzanie swoich danych, jednak nawet wtedy przysługuje mu prawo do weryfikacji, czy dane te są bezpieczne i co się z nimi dzieje. - Niejasny cel przetwarzania danych
Ten punkt odnosi się do nieprecyzyjnego celu przetwarzania informacji, do czego mogłyby posłużyć takie dane, do jakiego rodzaju analiz i czy naruszone zostałyby także prawa innych osób, znajdujących się w otoczeniu użytkownika. - Natrętne wyświetlanie niechcianych obrazów użytkownikowi
Ten aspekt dotyczy opisanego powyżej wyświetlania obrazów, które mogą prowadzić do potencjalnych błędów podczas wykonywania czynności. Jeżeli komuś przyszłoby do głowy, by pozyskiwać w ten sposób informacje zwrotne o reakcji użytkownika, to dla zaspokojenia czyjejś ciekawości podjęte zostałoby zbyt wysokie ryzyko. - Manipulacja i bardziej efektywna propaganda
Tutaj istotna jest kwestia wykorzystania danych potencjalnie do manipulacji lub tworzenia bardziej efektywnej propagandy. - Potencjalne naruszenie dóbr osobistych
Ważna jest również sprawa potencjalnego naruszenia dóbr osobistych, ponieważ sam użytkownik i osoby w otoczeniu mogą być nagrane w różnych okolicznościach. - Dane z przestępstwa
Ten punkt dotyczy sytuacji, gdy użytkownik jest ofiarą lub świadkiem przestępstwa, albo sam łamie prawo, a dostawca urządzenia czy oprogramowania pozyskuje dane z nagranego nielegalnego działania. Tutaj mamy wielowymiarowy problem, ponieważ musimy zastanowić się, jak wpływa taka sytuacja na ofiary i świadków, ale także nad odpowiedzialnością za pozyskanie takich danych w czasie rzeczywistym. Rozsądne pytanie w takiej sytuacji brzmi, jak powinna zareagować firma, gdy takie dane pozyska? Czy powinna zgłaszać takie przypadki, w jaki sposób i jakim organom lub instytucjom? Czy może zasłaniać się tym, że nie weryfikuje takich informacji w pozyskanych nagraniach, a jednie przetwarza dane pośrednie (przykładowo nie przetwarza samego nagrania, ale informacje czy dane będące efektem odczytu takiego nagrania przez AI)? - Profilowanie użytkownika
To dość standardowy aspekt wykorzystania wszystkich technologii. Jednocześnie wyobrażam sobie, że okulary AR potencjalnie mogą zwiększyć dokładność profilowania w określonych aspektach. Obiektywnie obecnie twórcy social media czy dostawcy wyszukiwarek mają mniej informacji o użytkownikach niż w przypadku dokładnej weryfikacji otoczenia oraz koncentracji wzroku na określonych elementach. Jednocześnie i tak posiadają sporo danych, ze stanem zdrowia użytkowników włącznie. W określonych sytuacjach posiadają również dane pozwalające na dość precyzyjne określenie sposobu spędzania czasu przez użytkowników, a nawet dostęp do sporej dawki danych o ich relacjach osobistych. - Profilowanie otocznia i na podstawie otoczenia użytkownika
Jedno z ważnych pytań dla wielu osób, które mocno unikają profilowania, dotyczy tego, czy pozyskane informacje o nich w wyniku tego, że znalazły się w otoczeniu użytkownika okularów AR, mogą posłużyć do profilowania. Jeżeli tak, to w jakich aplikacjach, dla kogo będą dostępne takie dane? Chociaż w zasadzie dla tych osób istotne jest, aby nikt i nigdzie nie wykorzystywał ich danych do profilowania. Warto zwrócić uwagę na jeden dość istotny aspekt. Dokładność profilowania zależy od ilości i wiarygodności pozyskanych danych. Nie chodzi tylko o to, że osoby z otoczenia użytkownika mogłyby być zagrożone, ale o wzrost dokładności odtwarzania samych przymiotów osobistych użytkownika na podstawie jego otocznia, w tym osób z otoczenia.
Okulary AR a ryzyko przeciążenia informacją i nadmierny stres
Przeciążenie informacją kojarzy się głównie z obserwacją szybkiego przyrostu danych, co powiązane jest z obserwacją Alvina Tofflera. Jednocześnie nie możemy zapominać, że nie tylko globalna ilość informacji wpływa na dyskomfort jednostki, ale też jej osobiste poczucie presji związane z przetwarzaniem tych informacji. Jeżeli ilość danych przetwarzana przez daną osobę jest dla niej optymalna, to globalne przesycenie informacją nie ma znaczenia, o ile dana jednostka żyje w przeświadczeniu, że nie musi zapoznawać się z większą ilością informacji. Możemy powiedzieć, że jeżeli ktoś nie odczuwa FOMO (fear of missing out), to może czuć wysoki komfort, nawet jeżeli zna tylko swoje zdanie i sąsiada, a jednocześnie ma poczucie, że wie wszystko, więc nie odczuwa potrzeby zapoznania się ze zdaniem innych sąsiadów oraz użytkowników w Internecie na całym świecie. To wynik pójścia na łatwiznę w zakresie przetwarzania informacji, ponieważ zrozumienie wielu różnych opinii, czasami przeciwnych, wymaga wysiłku intelektualnego oraz poświęcenia czasu i zasobów osobistych. Bańki informacyjne w istocie są efektem odrzucenia części informacji, a mechanizmy selekcji danych są charakterystyczne dla całego procesu odbioru zarówno na etapie edukacji oraz wychowania dziecka, jak i w życiu dorosłym. Tendencja do wybierania przez ludzi baniek informacyjnych to zjawisko zaobserwowane na długo przed Internetem, gdy czytelnicy preferowali zakup określonych tytułów. Początkowo tłumaczono to zasobami finansowymi. Współczesne badania opinii wskazują, że czytelnicy oraz odbiorcy programów telewizyjnych mają tendencję do pozytywnej oceny wartości informacji w preferowanych tytułach czy serwisach i negowania wiarygodności danych z innych, jeżeli się z nimi nie zgadzają. Upraszczając, ludzie uważają, że wybierają najbardziej wiarygodne źródło informacji, gdy prezentuje ono treści zgodne z ich poglądami2. Jednocześnie, czym szersze bańki informacyjne i większa chęć zapoznania się z różnymi argumentami oraz czym mniejsza niechęć wobec osób o odmiennych poglądach, tym mniej odczuwalna będzie polaryzacja. Czym węższe będą bańki informacyjne i mocniej spolaryzowane, przy wyższym poziomie niechęci do przeciwnych poglądów, tym trudniej będzie dojść do porozumienia. Odsyłam do badań na temat polaryzacji poglądów w Polsce przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie Polaków, aby dowiedzieć się na ten temat więcej, link do raportu można znaleźć w przypisie3. Przynajmniej tak powinno być w teorii, ponieważ wielu może przytoczyć z własnego życia historie ludzi, którzy mocno zmienili swoje skrajne poglądy na przeciwne skrajne poglądy. Może w istocie to nie jest dyferencjał semantyczny jako model dwubiegunowy a model cyrkularny? Wtedy można byłoby być tak bardzo przeciwnikiem jedzenia masła, popierającym negatywną ocenę jego wpływu na zdrowie, że aż stawałoby się jego zwolennikiem. Ewentualnie można przyjąć proste wyjaśnienie, że niektórzy ludzie lubią pokłócić się w Internecie i jest im obojętne, po której stronie staną. Ale zostawmy żarty na bok.
Chociaż oszczędzanie wysiłku intelektualnego w postaci heurystyk, uproszczeń i stereotypów czy wąskich baniek informacyjnych nie jest pozytywne społecznie, to przeciążenie informacją również nie rozwiązuje społecznych problemów. To balansowanie pomiędzy negatywnymi zjawiskami przez narzucenie zbyt małej ilość informacji, często z jednostronną perspektywą a negatywnymi zjawiskami społecznymi przez zbyt dużą ilość informacji, których nie sposób przetworzyć, więc ludzie dobrowolnie wybiorą swoją bańkę informacyjną. Jednocześnie Internet przyniósł rozwiązanie w postaci betonowego koła ratunkowego. Dostarcza zbyt dużo danych i to takich, które zawierają zbyt mało informacji pod postacią stereotypów, uproszczeń lub treści wspierających wąskie bańki informacyjne, a to wszystko opakowane w FOMO. W efekcie toniemy w namiarze danych, o niskiej zawartości informacji, w dużym poczuciu presji. Mówiąc prościej, można stworzyć wiele merytorycznych treści, korzystając z ogromnej bazy wiedzy, która jest dostępna dla wszystkich, często za darmo, a ludzie publikują to, co inni, nie zawsze weryfikując, czy to prawda, ponieważ to się dobrze „sprzedaje” dzięki algorytmom oraz aktywności użytkowników.
Obok aspektu przetwarzania informacji pojawiają się również kwestie odczuwanych emocji mocno podsycanych treściami. Gdy przekraczają one poziom akceptowalny przez jednostkę dochodzi do odczuwania przeciążenia, co aktywuje standardową reakcję stresową. Skracając, organizm może hormonalnie działać tak, jak w przypadku każdego innego stresu, przygotowując się do ucieczki lub obrony. Co jednak, gdy nie można uciec od stresujących bodźców? Możliwe jest wystąpienie dystresu, a więc przewlekłych objawów ciągłego funkcjonowania w stresie, które mogą objawiać się depresją, nadmiernym pobudzeniem i agresją, problemami zdrowotnymi, problemami rozrodczymi. Samo przeciążenie informacją, czyli dostarczenie zbyt dużej ilości informacji w określonym momencie, by odbiorca mógł je efektywnie przetworzyć, może powodować znaczne trudności w rozwiązywaniu zadań, a niektórzy wskazują nawet na ryzyko wystąpienia autoagresji, czym zagrożona jest szczególnie młodzież4.
Przeciążenie informacją na poziomie jednostkowym jest odczuciem subiektywnym, nie dość, że granica jest rożna dla poszczególnych osób, to na dodatek odmienna w każdym momencie dla tego samego człowieka. W zależności od stanu emocjonalnego, okoliczności, zmęczenia, gorszego samopoczucia granica przeciążenia informacją dla tego samego człowieka będzie inna. To natomiast rodzi potencjalne problemy w życiu społecznym. Obok błędów, pomyłek, frustracji, mogą pojawić się nawet zachowania niewłaściwe, gniew czy większa tendencja do agresji, izolacja w celu ograniczenia napływu kolejnych informacji, czyli to, czego wolelibyśmy społecznie uniknąć. W tym kontekście właściwe zaplanowanie UI i UX okularów AR ma ogromne znaczenie. Przeciążenie informacją to potencjalne ryzyko negatywnych konsekwencji. Po raz kolejny wyobraźmy sobie, że pielęgniarka lub pielęgniarz właśnie pobierają nam krew, kompletnie przemęczeni informacjami, które wyświetlają im okulary AR i sfrustrowani nadmiarem emocji oraz danych, które cały czas muszą przetwarzać. To ryzyko pomyłek, a także niski komfort pracy dla medyka oraz pacjentów.
Okulary AR a bańki informacyjne oraz dyskryminacja
Teraz wyobraźmy sobie, że ktoś za pomocą okularów z rozszerzoną rzeczywistością przegląda informacje podobnie, jak to robią użytkownicy w mediach społecznościowych. Właśnie zapoznaje się z treściami negatywnie prezentującymi określone osoby, zawierającymi stereotypy oraz treści dyskryminujące, zachęcającymi do agresji. A to wszystko sprzedane w formie rozszerzonej rzeczywistości, bardzo sugestywnie, obrazowo, nie tylko jako pełne emocji teksty. Całość odbywa się w drodze z pracy do domu, po bardzo stresującym dniu i może poczuciu jakiejś społecznej niesprawiedliwości. Co wydarzy się po drodze? Czy taka osoba ulegnie emocjom sprzedawanym jej w interface’ie okularów AR, gdy jednocześnie będzie zapoznawać się z treścią oraz obserwować realny świat? A jeżeli to medyk pobierający krew, po wielu godzinach stresującej pracy, a pacjentem jest reprezentant takiej dyskryminowanej grupy? Zapewne medyk postąpi etycznie, ale czy nie popełni w stresie błędu pomimo swoich dobrych chęci?
Powyższe pytania dotyczą tego, na ile okulary z rozszerzoną rzeczywistością mogą spowodować problem z rozgraniczeniem tego, co wirtualne od tego, co realne. Fakt, że obecnie informacje odczytywane są za pomocą urządzeń, takich jak komputer czy smartfon, powoduje, że ludzie rozgraniczają to, co wirtualne od tego co rzeczywiste. Następuje naturalne odłożenie urządzenia i przejście do wykonywania czynności. Okulary AR noszone podczas wykonywania pracy, nie będą cechowały się momentem odcięcia tego, co jest wirtualne od rzeczywistości. Znowu, pewną namiastką takiego przejścia mógłby być tryb pracy, w którym użytkownik otrzymywałby mniej treści lub zawartości określonego typu.
Okulary AR a widzenie jednooczne, brak widzenia przestrzennego i dostępność
Problemem w projektowaniu interface’u okularów AR może też być fakt, że nie każda osoba doskonale widzi przestrzennie. Niektóre wady wzroku mogą znacząco utrudniać lub zmieniać widzenie przestrzenne. Dość popularny astygmatyzm może powodować rozmycie obrazu, utrudniać odbiór przez zniekształcenie lub powodować szybsze przemęczenie wzroku. Ponadto warto zwrócić uwagę, że osoby cechujące się różnymi wadami wzroku, które widzą w pełni jedynie na jedno oko, a drugim okiem odbierają obraz częściowo lub jedno oko kompensuje brak widzenia na drugie, mogą napotkać na istotne problemy w korzystaniu z okularów AR. Jednocześnie ci sami użytkownicy poprawnie odczytują obraz z ekranów komputerów i smartfonów. Pewnym ułatwieniem byłyby opcje częściowego dostosowania interface’u przez użytkownika do własnych potrzeb. To jednak z pewnością oznacza o wiele więcej pracy w celu zwiększenia dostępności.
Dlaczego warto rozwijać technologię AR?
Możemy oczywiście rozważać, dlaczego warto zadać sobie tak dużo trudu, by rozwijać technologię wymuszającą poszukiwanie nowych rozwiązań. Moim zdaniem rozszerzona rzeczywistość to zupełnie nowe możliwości w rehabilitacji, psychoterapii, szkoleniach dla osób dorosłych i edukacji dla dzieci, a także nowy wymiar rozrywki oraz rozszerzenie możliwości wykonywania zadań w pracy. To zdecydowanie te przestrzenie, w których specjalista może wykorzystać technologię do poprawy życia wielu ludzi. Uważam też, że AR zdecydowanie przewyższa VR tam, gdzie ważne są interakcje dzięki temu, że nie zakłada pełnej immersyjności i zupełnego odrealnienia sytuacji, a może rozszerzać naturalne doświadczenia ludzi bez utraty relacji oraz interakcji międzyludzkich. To oznacza, że możliwe jest osiągnięcie zupełnie nowego zjawiska synergii informacji płynących z różnych źródeł. Jednocześnie nie można pomijać faktu, że okulary AR, które miałyby towarzyszyć ludziom w każdej chwili podczas całego dnia, wymagają zadbania o bezpieczeństwo użytkowników oraz osób w ich otoczeniu.
- Posner M. I., Orienting of attention, „Quarterly Journal of Experimental Psychology”, 1980, s. 3-25. ↩︎
- CBOS, Postrzeganie mediów, październik 2023. ↩︎
- Białobrzeska O., Polaryzacji towarzyszy samotność i poczucie wykluczenia – wyniki badania „Kto w Polsce czuje niechęć do osób o odmiennych poglądach”, https://swps.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/37242-kto-w-polsce-czuje-niechec-do-osob-o-odmiennych-pogladach ↩︎
- Zieliński J., Przeciążenie informacyjne we współczesnym procesie edukacyjnym człowieka, „Kultura – Przemiany – Edukacja”, 2024, t. XIV–XV, s. 114-128. ↩︎


