Marketing i strategia,  Sztuczna inteligencja (AI)

Google I/O 2024: AI oraz zmiany w wyszukiwarce i ogólne wrażenia po konferencji

Za nami konferencja Google I/O 2024, na której zaprezentowano produkty Google powiązane ze sztuczną inteligencją. Zgodnie z zapowiedziami Gemini wkroczy niebawem do najpopularniejszej wyszukiwarki. Zadaniem tej sztucznej inteligencji będzie wsparcie użytkownika i ułatwienie przetwarzania informacji z wyników wyszukiwania. Jednak Gemini w tym wypadku to nie tylko zwykły asystent AI, ale istotna zmiana w sposobie konsumowania treści.

Jeżeli ktoś jeszcze miał wątpliwości, w jakim kierunku podąża Google, to po wtorkowej konferencji w ramach Google I/O już wie, że liczy się AI, AI i jeszcze raz AI. Sztuczna inteligencja to temat, który zdecydowanie królował podczas głównego wystąpienia prezentującego produkty firmy. Nie można się temu dziwić, ponieważ Google faktycznie ma się czym pochwalić. Lata konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju sztucznej inteligencji zdecydowanie przekładają się na imponujące efekty. W tym artykule skupię się jednak wyłącznie na nadchodzących zmianach w wyszukiwarce, ponieważ temat ten od pewnego czasu elektryzował środowisko powiązane z pozycjonowaniem stron i wzbudza zainteresowanie w kontekście digital marketingu. 

Wyszukiwarka podrasowana sztuczną inteligencją

Zgodnie z zapowiedziami Gemini wkroczy niebawem do wyszukiwarki Google w Stanach Zjednoczonych. Zadaniem tej sztucznej inteligencji będzie wsparcie użytkownika i ułatwienie przetwarzania informacji z wyników wyszukiwania, chociaż lepiej byłoby powiedzieć – tematycznie powiązanych i opublikowanych w Internecie. Nikogo to raczej nie zaskoczyło, biorąc pod uwagę zmiany sposobu wyszukiwania informacji wśród młodszych osób i fakt, że użytkownicy od pewnego czasu narzekają na trudności w przeszukiwaniu tak dużej ilości informacji.

Nie ma co ukrywać, że w polskich warunkach w „googlaniu” dobrzy są ci, którzy nie należą do najmłodszego przedziału wiekowego. Pojęcie „wygooglować” nie jest mi obce i jestem świadoma, że młodzieżowe słowo roku za każdym razem mnie zaskakuje. Z tego powodu nie napotykam na blokujące mnie problemy w procesie „googlania”. Jednak wiem z obserwacji, że współczesna młodzież ma inne potrzeby. Rozumiem to doskonale, ponieważ ja w ich wieku od osób starszych ode mnie słyszałam, że moje pokolenie niczego nie wie i musi wszystko „wygooglować”. A jak „kiedyś nie będzie wyszukiwarki”, albo „zdarzy się ogromna awaria”, to z pewnością ludzie z mojego pokolenia sobie nie poradzą. Google, przetrwaliśmy do tego wieku tylko dzięki Wam! Być może przeprowadzicie przez trudy życia kolejne pokolenia. Na tym skończmy sentymentalne wspomnienia z młodości i wróćmy do tematu.

Statystyki GUS potwierdzają, że osoby z najmłodszego przedziału wiekowego scrollują filmiki na popularnej platformie społecznościowej i nie tylko. Użytkownicy tego rozwiązania wskazują, że nie można zrażać się na początku do tej platformy, ponieważ „algorytm musi zaskoczyć” i wtedy podobno nie można już się oderwać. Nie doświadczyłam tego, ale wierzę. Z punktu widzenia marketingu coraz większe znaczenie ma dotarcie z informacją do nich za pomocą mediów społecznościowych, w tym influencer marketing. Jesteśmy świadkami postępujących przemian w sposobie konsumpcji treści.

Zmiany w wyszukiwarce, które zaproponował Google, są potrzebne. Oczywiście z pewnością w przyszłości nastąpią liczne modyfikacje, ponieważ wiele decyzji można podjąć dopiero po fakcie, a ciągły rozwój produktu nie jest niczym nowym w IT. Myślę, że każdy specjalista zajmujący się od kilku lat marketingiem zdaje sobie sprawę z tego, jak wyglądało i wygląda obecnie customer journey. Porównanie znaczenia organicznych wyników wyszukiwania sprzed 10 lat ze stanem obecnym jednoznacznie wskazuje, że potrzebne są sensowne modyfikacje sposobu korzystania z wyszukiwarki. Nie wszystkie z tych zmian w danych można tłumaczyć zwiększającym się problemem cookieless, a wręcz z innych badań można wnioskować, że następuje zmiana sposobu przetwarzania przez użytkowników informacji. Trochę inaczej wygląda sprawa Google Ads, chociażby ze względu na możliwość korzystania z reklam elastycznych, które cechują się lepszych dopasowaniem do kontekstu i grupy odbiorców. Zresztą kampanie tego typu również wspomagane są przez AI. Z pewnością rozbudowana sieć dla reklam displayowych pozwala na uzyskiwanie sensownych wyników. Przede wszystkim jednak reklamy poddają się większej kontroli niż klasyczne pozycjonowanie strony w organicznych wynikach wyszukiwania. Chociaż to ostatnie jest potrzebne jako część bardziej złożonych działań z zakresu digital marketingu.

Gemini w wyszukiwarce Google

Nie ukrywam, że multimodalne Gemini 1.5 Pro od początku wzbudzało moje zainteresowanie. Nie miałam żadnych wątpliwości, że Google tworzy imponujące narzędzie, już na etapie Gemini 1.0. Zdecydowanie podczas konferencji można było zobaczyć bardzo dobre rozwiązanie i konkretne przykłady jego użycia. 

Gemini będzie dostępne docelowo w różnych produktach Google, przykładowo w Gmail (co nie zaskoczy użytkowników obecnie korzystających z Duet AI). Teraz jednak chciałabym skupić się na wyszukiwarce. Tym bardziej, że zmiany mają wejść w życie już w tym tygodniu, chociaż póki co jedynie na terenie USA. Wyniki będą generowane przez sztuczną inteligencję dla wybranych zapytań w ramach Google AI Overview.

Myślę, że każdy spodziewał się, że Gemini w wyszukiwarce posłuży do tworzenia tekstu podsumowującego wyniki wyszukiwania dla danego zapytania. Ten kierunek w kontekście genAI był widoczny w zasadzie na każdym etapie jej rozwoju. Oczywiście ocena trafności, doświadczeń użytkowników i ich poziomu satysfakcji będzie możliwa w późniejszym czasie. Jednak już teraz moją uwagę przykuła propozycja, która zainteresuje osoby mniej przekonane do porzucenia „googlania” na rzecz tekstu generowanego przez AI. Zaprezentowana przez Google możliwość dodatkowego modyfikowania wygenerowanych rezultatów w zgodzie z własnymi preferencjami to faktycznie całkiem ciekawe rozwiązanie. Zakładam, że zainteresuje również tych, którzy z zasady gardzą sztuczną inteligencją.

Podsumowując, Google faktycznie zaproponował zmianę sposobu wyszukiwania informacji. Rozwiązanie odpowiada na potrzeby tych użytkowników, którzy zwracali uwagę na fakt, że wyniki wyszukiwania nie zawsze spełniają ich oczekiwania. Bazuje także na świadomości większości z nich, że w Internecie znajduje się bardzo dużo różnych treści, ale czas na ich konsumpcję jest ograniczony. Oczywiście przy tak dużych zmianach zawsze pojawia się pytanie o to, jak poradzą sobie z nimi ci, którym prosta strona wyników wyszukiwania dawała złudne przekonanie, że na pierwszych kilku pozycjach znajduje się zawartość całego Internetu. Zaproponowane narzędzie raczej ukazuje ogrom informacji, które można łatwo przetwarzać dzięki sztucznej inteligencji.

Duża dawka informacji na temat sztucznej inteligencji Google

Nie miałam zbyt dużo czasu, aby przeprowadzić rzetelną analizę odbioru konferencji Google I/O 2024, więc pozwolę sobie na przedstawienie opinii bazującej na dostępnych informacjach. Główne wystąpienie, z zasady stanowiące poglądową prezentację informacji o najważniejszych produktach firmy, okazało się dla niektórych zbyt skomplikowane. Chociaż co najważniejsze – nadal interesujące. Mam tutaj na myśli osoby, dla których język i kwestie technologii nie są barierą. Moim zdaniem jest to powiązane z kilkoma kwestiami:

  • konferencja była stworzona bardzo dobrze pod względem wizualnego odbioru, a jej forma budziła zaangażowanie, jednocześnie poruszała zagadnienia wymagające pewnej wiedzy bazowej, przy jej braku łatwo można było odczuć, że otrzymało się sporo bodźców, których się częściowo nie rozumie;
  • duża liczba nowych informacji powiązana z wieloma nazwami produktowymi i zagadnieniami łatwo powoduje rozproszenie uwagi;
  • zaprezentowane narzędzia dają dużo możliwości, ale to też oznacza, że są bardziej skomplikowane.

Moje doświadczenie jest takie, że w przypadku części osób, które widziały ogólną prezentację, w niektórych momentach potrzebne było dodatkowe wyjaśnienie, co dokładnie zobaczyły. Co nie jest dużym problemem, zważywszy na fakt, że można znaleźć dużo informacji na ten temat w Internecie. Oczywiście koniecznie za pomocą przeglądarki Chrome, w wyszukiwarce Google. Dostępne są również bardziej szczegółowe informacje w określonych obszarach w ramach Google I/O 2024. Najważniejsze w tym wypadku było zainteresowanie odbiorców możliwościami narzędzi, a to udało się zrealizować w 100%. Ogólna konferencja rządzi się bowiem swoimi prawami, nie może trwać w nieskończoność, nikt też nie chce oglądać nudnych wykładów podczas prezentowania produktów.

Z pewnością jednak już teraz można dostrzec, że Gemini – jako asystent wyszukiwania – będzie mieć na początku ważną rolę do spełnienia. Mianowicie – część użytkowników może potrzebować wsparcia, aby w pełni skorzystać z funkcjonalności nowego narzędzia. Pozostawienie ich bez odpowiedniej pomocy może spowodować, że zatęsknią za prostą stroną wyników wyszukiwania. Nie pogardzą nią również specjaliści pozycjonujący strony, którzy teraz z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy na kilku pierwszych pozycjach z organicznego wyszukiwania znajdowały się linki do identycznej merytorycznie zawartości, jednak napisanej innymi słowami.

Pytania dotyczące pozycjonowania stron, SEO i SEM

Kolejny temat, o którym warto wspomnieć, to kwestia potencjalnie negatywnej reakcji środowisk zainteresowanych pozycjonowaniem stron. W końcu zmiana wiąże się z pewnego rodzaju niepewnością. Problem dotyczy kilku zagadnień:

  • czy użytkownicy będą rzeczywiście przechodzić na strony, do których będzie kierować AI;
  • jak będą działać algorytmy służące do selekcjonowania treści, na podstawie której zostanie wygenerowany tekst;
  • tym samym – jak powinny być tworzone treści, aby możliwe było uzyskanie odpowiedniej widoczności;
  • czy wykorzystanie tekstu ze strony do wygenerowania odpowiedzi przez Gemini przy jednoczesnym braku pozyskania wejścia na własną stronę, to rodzaj eksploatowania treści przez AI;
  • jak zmienią się narzędzia, które obecnie wykorzystuje się w trakcie pozycjonowania stron;
  • co z narzędziami dostawców innych niż Google, w które zainwestowały firmy pozycjonujące strony?

Powyższe pytania z pewnością będą budzić emocje. Uważam, że każdy specjalista zajmujący się marketingiem otrzymał sporo czasu na przemyślenie powyższych problemów i zaplanowanie właściwych strategii. Najgorzej jednak do tej pory zmiany znosili ci, którzy w swoich działaniach marketingowych stawiali w znacznej lub przeważającej mierze na pozycjonowanie w organicznych wynikach wyszukiwania. Stąd powstaje pytanie, czy pojawią się – a może kiedy i jakie – głosy sprzeciwu, buntu lub frustracji. 

Z drugiej strony – należy mieć świadomość, że każda zmiana algorytmów w wyszukiwarce Google zawsze wiązała się z wylewaniem żalu. Zastrzeżenia bywały bardziej merytoryczne lub mniej. W każdym razie na dotychczasowych modyfikacjach zawsze ktoś tracił, a ktoś zyskiwał. Po chwilach chaosu następował jakiś constans, niekiedy w formie negatywnie ocenianej stabilności, z którą każdy się godził. Ciekawa jestem, jakie tym razem pojawią się reakcje. Osobiście dostrzegam w tych zmianach szansę, jednak na ocenę rzeczywistych skutków przyjdzie jeszcze czas.

Podsumowanie 

Główne wystąpienie w ramach konferencji Google I/O 2024 to świetnie przygotowana prezentacja produktów firmy. Skupiono uwagę na możliwościach, ale także przykładach wykorzystania sztucznej inteligencji. Zaangażowanie różnych środowisk w budowanie społeczności wokół AI to również dobry kierunek dalszego rozwoju. W końcu większość docelowych użytkowników sztucznej inteligencji nie jest twórcami AI. Wykraczanie poza środowisko osób zaangażowanych w rozwój modeli i narzędzi to sposób na sensowny rozwój sztucznej inteligencji oraz edukowanie klientów. 

Wśród różnych rozwiązań nie sposób pominąć kwestii zmian w ramach wyszukiwarki, czego mogliśmy się spodziewać i co wzbudza zainteresowanie w kontekście digital marketingu. Zmiany faktycznie wyglądają imponująco, ale co najważniejsze – istotnie wpłyną na sposób wyszukiwania treści za pomocą wyszukiwarki Google. Pozostaje nam trzymać kciuki, ponieważ użytkownicy testują każde rozwiązanie bazujące na sztucznej inteligencji do granic jego możliwości. Wszystkie słabości narzędzi tego typu są szybko wyłapywane i bezlitośnie wykorzystywane do publikowania nieprzychylnych opinii. Miejmy nadzieję, że nadchodzące dni będą przynosić wiele pozytywnych informacji.